HOGAR DE LA ESPERANZA - "DOM NADZIEI"

Miejsce: Sierra de la Huerte, Boliwia
Instytucja: Sierociniec dla dzieci więźniów i porzuconych
Prowadzący: Siostry Serafitki - Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej
Cel darowizny: Wydatki bieżące i remonty
Profil Facebook: Hogar de la Esperanza


W RAMACH PROJEKTU ZEBRANO I PRZEKAZANO:

6208,42 zł



Mieszkańcy Boliwii, kraju targanego niepokojami wewnętrznymi i wojnami karteli narkotykowych, są w coraz trudniejszym położeniu, podupadając zarówno w wymiarze moralnym, jak i ekonomicznym.
“Dom Nadziei”, na który uczestnicy Dziękczynienia przekazują wpłaty jest sierocińcem, którym od zeszłego roku kierują siostry serafitki, w tym s. Bonawentura z Łękawicy. Ich podopiecznymi są dzieci rodziców osadzonych w więzieniu w Sierra de la Huerta, po drugiej stronie miasta. Siostry opiekują się nimi w pełnym zakresie, otaczając ich miłością, której te dzieci nie doświadczyły ze strony swoich rodziców, w środowisku, w którym dorastały. Niestety, warunki techniczne oraz problematyka socjalna nie sprzyjają ich staraniom, dlatego konieczne jest wsparcie z naszej strony, ludzi dobrej woli.

Wpłaty
Istnieją trzy sposoby dokonania wpłaty na cel społeczny.

Przelewem elektronicznym
(wybór banków na nast. stronie)

Kartą płatniczą
(poprzez system PayPal)

Zwykłym przelewem
(w banku, na poczcie itp.)

Nr konta:
67 1500 2367 1223 6000 2994 0000


Odbiorca:
Stowarzyszenie Pro Bono Musicae,
Bielsko-Biała


Tytuł przelewu:
[Imię i nazwisko], Tehillah 2015



Z Facebook'owego dziennika s. Bonawentury:

Mój nowy dom to Hogar de la Espranza, dom dla dzieci samotnych. Niszczejący napis każdego przybysza wita wesołymi kolorami, a za bramą gromada zainteresowanych dzieci. Wszystkie mają śniade twarze i duże oczy, a w nich... poznałam to dopiero po kilku miesiącach. Pierwsze chwile, dni i tygodne to czas, aby minimalnie poznać środowisko. Kolejne miesiące odsłaniają przede mną wciąż nowe oblicze Boliwii, Santa Cruz i tego małego zakątka na ziemi. Powoli pokonując barierę językową poznaję świat naszych podopiecznych, świat w którym była obecne przemoc fizyczna, psychiczna, odrzucenie, zerwanie więzi rodzinnych. Dziwny to świat, taki nienormalny i jakże daleki od ideału. Jednak Bóg wiedział o robi, kiedy życie dorosłego człowieka przeprowadził przez dzieciństwo. I w naszych dzieciach uratował się strzępek owej niewinności, nadziei, zaufania, radości... Zdane na noszenie starych ubrań, ogromnie cieszą się z nowego. Ze wzruszeniem wtedy patrzę jak je wąchają i zawsze dzielą się tą radością. Więc i ja dołączam się do owej kolejki wąchania ubrania które wyszła z zakładu krawieckiego. Z podziwem patrzę na dzieci, które z kałuży na podłodze potrafią uczynić interesujące miejsce zabawy. Nie martwi ich, że dach przecieka, to należy do nas, dorosłych. Z bólem serca patrzę, kiedy desperacko szukają okazji, aby być kimś wyjątkowym dla kogoś wyjątkowego; szukają dorosłego, przyjaciela, rodzica, aby być dla niego skarbem. I z całym przekonaniem mogę powiedzieć: mają tę zdolność w sobie. Z nadzieją słucham kiedy pytają o Jezusa i wręcz domagają się przygotowania do sakramentów, kiedy modlą się za ludzi biedniejszych od siebie, za bezdomnych i chorych. Taki to ten nasz świat dziecka. Trudny. Nasączony troskami o chleb, nieprzeciekający dach, miejsce na naukę i rozwój, szukający wciąż możliwości, aby naprawić kolejny zerdzewiały zlew, wymienić dziecku rozdarte buty. Ale to też świat pełen Boga, Jego miłości i nadziei, którą daj nam każdego dnia.